Czy ja Cię chociaż lubię?

Wchodzisz do klasy, do sali, do nowej pracy i towarzyszy Ci lęk. Czy ci ludzie Cię zaakceptują, czy Cię polubią? Czy będą mieli o Tobie dobre zdanie? A może od pierwszego poznania zostaniesz wyrzucony poza margines, zaszufladkowany, wyalienowany. Nikt Cię nie polubi, nikt nie będzie szanował. Trochę straszne, co? Chyba każdy się tego obawia, albo obawiałCzytaj dalej „Czy ja Cię chociaż lubię?”

Prezenty. Za darmoszkę

Trauma. Z tym kojarzy mi się dzisiejsza wizyta w jednym z domów rozpusty, czy tam domów handlowych. Musicie wiedzieć, że autentycznie nienawidzę, nie cierpię, nie znoszę wizyt w galeriach handlowych. Jeżeli się da – kupuję wszystko przez internet. Obce mi są tłumne wycieczki i zjazdy rodzinne na wyprzedaże, czarne piątki i różowe soboty. Niet. DziśCzytaj dalej „Prezenty. Za darmoszkę”

To kiedy trzecie? Hm?

Siedzę sobie zawinięta w ciepły koc, zdrowa, z kubkiem gorącej herbaty, kiwam sobie stopą w rytm przyjemnej nuty w słuchawkach. I tak myślę – no fajnie, mam wszystko o czym marzyłam, a nawet więcej. Skupiając się tylko na aspekcie macierzyństwa – za ścianą śpią słodko dwie moje poczwarki. Dwie, podkreślam, a dlaczego? Wróćmy do pytaniaCzytaj dalej „To kiedy trzecie? Hm?”

Wdech, wydech…

Rollercoaster. Budzę się wcześnie rano. Czy 6:00 to rano? W porównaniu, do jeszcze nie tak dawnych, powitań słońca o 3:50? Niech będzie. Budzimy się, wstajemy wszyscy na raz. Nie ma litości, nie ma zmiłuj, nie ma, że jeszcze minutka. Ten dziecięcy jęk i pisk niczym budzik wyrywa mnie z porannego letargu. Nie ma czasu naCzytaj dalej „Wdech, wydech…”

I hop! do koperty

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…chociaż w sumie można by sobie nucić „Coooraz bliżej pensja, coraz bliżej pensja…”. (Zapewne tak o twojej wypłacie zacierając ręce, śpiewają wszyscy, dla których grudzień to czas pełnego portfela). Nie bez powodu wzięło mnie na temat świąteczny. Wszak końcówka listopada, błoto za oknem, aura iście magiczna.  Ale co by nieCzytaj dalej „I hop! do koperty”

Mogę czy nie mogę?

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Pani – nazwijmy ją Jola – kobieta sukcesu. Wymarzona praca, idealny mąż i dzieci. Jola ma nawet grono przyjaciółek, pasje i czas na hobby. Istna sielanka. Jola wstaje rano, zaparza ulubioną kawkę, ogarnia poranną prasówkę i żegna się z mężem czułym całusem wychodząc do pracy. Wsiada do swojej ekstra fury iCzytaj dalej „Mogę czy nie mogę?”

Covidowa meliska

2020. Kto by pomyślał, hm? Styczeń, luty przelecieliśmy, że aż miło, aż tu marzec i aż chciałoby się użyć brzydkich słów. 🙂 Praca zdalna, nauczanie zdalne, relacje zdalne, przyjaźnie zdalne. Zakupki zdalne – wiadomo. Kurier – najlepszy przyjaciel, nie opuści Cię nawet w biedzie. Czy tam Covidzie. Z kim bym nie rozmawiała, u każdego jakaśCzytaj dalej „Covidowa meliska”

It’s now or never

Cześć! Ten blog powstał pod wpływem impulsu, ale i z potrzeby serca. Jak mówi sam tytuł – o gotowaniu tutaj wpisów nie uświadczycie, chyba, że będzie to miało szerszy kontekst 🙂 Zawsze miałam ogromną potrzebę dzielenia się swoimi spostrzeżeniami, a przeciętna wytrzymałość moich rozmówców kończy się jeszcze przed błyskotliwą pointą, więc oto jestem. Nie zamierzamCzytaj dalej „It’s now or never”