Tobie to już nie wypada…

Masz tyle, a tyle lat, jesteś matką, żoną, pracownikiem. Dorosłość/odpowiedzialność wjechały na pełnej – wiec generalnie, to musisz widzieć, że pewnych rzeczy, to Ci nie wypada…

Ale czego nie wypada?

copyright agataniegotuje.com

Nie wypada nosić kolorowych ciuchów, luźnych bluz, krótkich spódniczek, trampek czy adików. Zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo będzie zbyt kolorowo, zbyt krótko, zbyt młodzieżowo, zbyt infantylnie – no nie pasuje. Dorosłym to nie pasuje! Przecież już dziś powinnam przywdziać garsonkę, tudzież jakiś lniany wór, żeby sprostać wszystkim „dojrzałym” oczekiwaniom, co do pełnionej roli i być wystarczająca, by zasłużyć na szeroko rozumianą akceptację, albo chociaż jakiś jej substytut.


Nie wypada słuchać takiej, a takiej muzyki. Teraz to już tylko jazz, muzyka klasyczna i Radio Złote przeboje. Wszystkie wyżej wymienione lubię. Ale dlaczego nie słuchać wszystkiego? Wszystkiego co nam się podoba? Bo nie wypada. A nawet jeśli w zaciszu domowym słuchasz młodszego od siebie o 15 lat artysty, to się nie przyznasz. Bo nie wypada…

Nie wypada mieć kolczyków ani tatuaży, bo przecież musisz dawać przykład dzieciom, a poza tym to niepoważne. Really? Czy to jest ZŁY przykład? Jeśli moje Panny kiedyś zaczną ten temat, to wolę pójść z nimi do salonu gdzie będą mogły zrobić kolczyk czy tatuaż bez zagrożenia zdrowia, ale tez tak, aby za 5 lat nie musiały robić coveru tatuażu wydziabanego po taniości, który miał wyglądać jak motylek, a skończył jak chrabąszcz po przejściach. Zabranianie im tego byłoby niemierzalnym kalibrem hipokryzji. Ale anyway – i tak nie wypada.

Nie wypada mieć kolorowych włosów, warkoczyków, dredów czy tam czegokolwiek. Najlepiej zlać sie z tłumem i czasem nie próbować nawet odrobine odstawać, bo nie daj buk pojawi Ci się w tej kolorowej głowie pomysł jakiejś rebelii. Na co to komu? Same problemy. A poza tym nie wypada – jak Ty będziesz wyglądać przy mężu? Taka jakaś niepoważna..

Nie wypada jechać nigdzie bez dzieci, a już bez dzieci i partnera to nawet nie myśl (no chyba, że do biedry po zapasy). Jak to? Swoje bombelki zostawić? Faceta? Nie kochasz pewnie. Taka egoistka, co tylko o sobie myśli. Zamiast od rana do wieczora tańczyć na mopie, żonglować wyciąganymi z piekarnika pachnącymi szarlotkami na zmianę z orkiszowym chlebem, starać się być idealnym rodzicem, opiekunką, partnerką, to Ty śmiesz myśleć o chwili dla siebie! Bezczelna, phi!

Serio, chciałabym poznać chociaż jedną osobę w analogicznej sytuacji życiowej, która nie chce czasem spędzić czasu z dala od rodziny, w innym gronie. To jest dobre, zdrowe i rozwojowe. Pozwala naładować baterie i odzyskać perspektywę. Ba – może nawet zatęsknić?! Ale wszędobylskie panny Dulskie zawsze będą wiedzieć, co jest dla Ciebie lepsze. A każdy dziaders znajdzie powód, żeby powiedzieć, ze Ci się w dupie poprzewracało.

Nie wypada Ci założyć dwuczęściowego stroju kąpielowego prezentując dumnie (lub ze strachem) brzuch, na którym widać 3 ciąże. Rozstępy, wiotka skora. Co ludzie powiedzą? Jeszcze ktoś się skrzywi lub oburzy, albo co gorsza – jakieś piękne panny, tudzież młodzi chłopcy wzdrygną się na ten widok. Taki niezbyt idealny, jakby nie bardzo z żurnala. Obchodzi Cię to? Zależy Ci na nich? No nie. A nawet jeśli – to tylko i wyłącznie Twoje ciało. I tak trzeba zdać sobie sprawę, ze to tylko powidok, jakiś zlepek tkanek, który tworzy nasze cielesne „ja”. Załóż to, co Ci się podoba, a nie co ma podobać się innym. Z resztą – w ogóle skąd się bierze durne przekonanie, że cokolwiek zrobimy/nałożymy ma służyć temu, żeby się komuś podobać, albo być chociaż zaakceptowanym… why, why, why?!

Nie wypada kupić czegoś dla siebie, bo przecież dzieci tak szybko rosną, i ciągle ich potrzeby są na 1-wszym miejscu… nie wypada zainwestować w siebie, w swoje samopoczucie czy rozwój.
I później-  za te +/- 15-20 lat – obudzisz się z gorzką świadomością, że dzieci całkiem zgrabnie radzą sobie bez Ciebie, i nikt już nie pamięta jak oddałaś wszystkie swoje ambicje i marzenia na przechowanie i przeczekanie. Na kiedyś, na lepsze czasy, na więcej czasu. I okaże się, że nie masz niczego dla siebie, żadnych zainteresowań, pasji ani nawet wspomnień, w których nie ma dzieci i rodziny. I nie zrozumcie mnie źle – rodzicielstwo jest cudowne, ale żeby zatracić siebie?

Tylko wtedy nie będzie już wypadało narzekać. W końcu miałaś tyle lat, żeby cos zmienić. Hm?
Życzę Wam, żebyście bezczelnie korzystały z prawa do robienia/noszenia/mówienia tego, co Wam w duszy gra. Tego jeszcze nikt nie zabronił, a w ogólnym rozrachunku – co Cię obchodzi, co osoby postronne powiedzą czy pomyślą? To wyzwala, spróbuj ♡

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: