Oczekiwania vs. rzeczywistość – Christmas Edition

Święta, święta…co prawda do końca jeszcze kilka godzin, ale to i tak odpowiedni moment, by zweryfikować oczekiwania względem tych dziwnych, magicznych/pandemicznych świąt, a realiów, które z reguły mocno odbiegają od rzeczywistości. Zaczynamy!

1. Przygotowania
Co roku wszyscy sobie obiecują „te święta będą inne”. W domniemaniu chodzi o mniejszą ilość sprzątania, gotowania i nerwówki. Jak to wychodzi? Ja mam to szczęście, że zabieram ferajnę i w tym roku wyruszyliśmy na Podlasie. Brzydko mówiąc – wjeżdżamy na gotowe. Ale wiem ile czasu gospodarze spędzają w kuchni, by każdy koneser i amator świąt był zadowolony. Wiem też, że niektórzy muszą umyć w grudniu okna w obawie, że przez brudne nie zobaczą Jezuska (:

2. Wigilia
Gdy już udało nam się dotrzeć na miejsce (zapewne część z Was wie czym jest podróż z dziećmi na 2 dni. Niezależne gdzie jedziesz – tobołów tyle, jakby człowiek gotował się na apokalipsę. Prepersi to przy nas początkujący amatorzy. Oczywiście swoich rzeczy garstka. Najważniejsze są pieluchy, książeczki, śliniaczki, pierdyliard ciuchów dla nielatów na każdą okazję itd.) i tak okazuje się że czegoś zapomnieliśmy. To jest niezmienny punkt imprezy. Ale przejdźmy do Wigilii. W planach spokojna, kameralna kolacja…w miłej rodzinnej atmosferze….brzmi znajomo? Bo dla mnie też nie 🙂
Najpierw jedna latorośl odmówiła uczestnictwa w familijnym happeningu przy stole. I jeżeli chcecie dyskutować z koronnym argumentem w stylu „Nie, bo nie”, to zapewniam Was, że fiasko negocjacji murowane. Tutaj dramat rozgrywa się na poziomie „być albo nie być”, więc mały człowiek musi sobie dużo poukładać w głowie zanim zechce zaszczycić pozostałych swoją obecnością.
Druga, młodsza nosicielka cudnych genów obraziła się na matkę. Ale to jak! A wiecie za co? Że matka sukienkę przywdziała w złym kolorze. Sobie. Młodej się nie spodobała matka w wydaniu świąteczno-sweterkowym i na nic jakiekolwiek próby zbliżenia się do niej. Ale rozumiecie, że to ma drugie dno – pacholę płacze na widok matki, więc ta musi relaksować się w osobnym pomieszczeniu. You know what I mean…
Po ugaszeniu wszystkich dziecięcych pożarów, pierwsze uszko upuszczone przez niezdarną rączkę do barszczu…zalewa piękny biały obrus. Będzie ślad czasów. Pamiątka dla przyszłych pokoleń!
A Wasza wigilia jak? Też taka bajkowa? No to jedziemy dalej z baśniowym klimatem:

3. Zdjęcia
Z opisanych powyżej przyczyn nie mam pięknych, świątecznych kadrów z rodziną. Mogę co najwyżej w Photoshopie powycinać każdego z innego zdjęcia i wkleić w jedno na tle choinki. Ewentualnie ryzykować, że to wspólne będzie wyglądało jak Bitwa pod Grunwaldem. Ale po co komu więcej stresu. Nie ma, to nie ma. Przynajmniej jak zapytają jak wyglądała Wigilia A.D. 2020 to będzie co wspominać.

4. Napoje wyskokowe
Na co komu alkohol, gdy jesteś na nogach od 5 rano, spakowałeś do auta pół domu, przetrwałeś w trasie kilka godzin, przebrałeś siebie i dzieci już przynajmniej 3 razy….i do tego wieczną atrakcję i niespodziankę wieczoru zapewnia Ci pomysłowość Twoich pociech. Kto zna takie sytuacje, ten się w cyrku nie śmieje. True story.

5. Śnieg
Jak wiadomo w Polsce śnieg pada raz na dwa lata i utrzymuje się średnio 2 dni. W tym roku jest akurat rok śnieżny i trafiliśmy na polski biegun zimna, więc mamy o 1 dzień śniegu więcej niż niektórzy. Mówiąc o 1 dzień więcej, mam na myśli o jeden więcej niż zero. Na sanki się nie nada ale też jest magia. Oczywiście tylko dla ludzi starej daty (#dinozaury), którzy pamiętają jeszcze normalna zimę. Ja zatem szaleje w śniegu jak kuna w agreście, serce rośnie bo jestem team #zima, ale moje dzieciaki statystycznie częściej widzą żyrafę w Zoo, niż śnieg na żywo, więc zachwytem mi nie dorównują. Młoda w wózku wije się jakby ją ten śnieg pozbawiał życia z każdym płatkiem na nosie, a starsza ma nerwa, bo jak z takiej ilości zrobić śnieżkę. Albo jakiegoś para-bałwanka. To se ne da.

6. Relaks
Jako, że ktoś jest w stanie zająć się przez 2h dziećmi, uznaliśmy z małżem, iż raz na te kilka lat można wyjść gdzieś bez pacholąt.
Uradowani wizją semi-randki wyruszyliśmy w miasto…w którym wszystko zamknięte (pozdrawiamy Covid!), także zapomnij, Pańciu, o romantycznej kolacji czy chociaż gorącej czekoladzie, by się rozgrzać.
Byliśmy zatem na wspólnym spacerze. Małżonek wydaje się być całkiem interesującym człowiekiem (: Jest potencjał!
P.s. Pozdrawiam i ściskam wszystkich rodziców małych dzieci, którzy nie mają warunków, by wychodzić częściej sami. Kiedyś to minie. Jeszcze jakieś 5-10 lat. Co to jest w porównaniu do kilku godzin zabaw lalkami, czy lego. Dacie radę !

A Wasze Święta jak? Jest magia? Może planujecie już wystrzałowego sylwestra? Miejsce parkingowe w Zakopanem już zarezerwowane? Słyszałam, że teraz w gratisie do parkingu można dostać nocleg w apartamencie z widokiem na Giewont! A nuż, może parkingowy ułoży Wam łabędzie z ręczników na łóżku. Nie dziękujcie, żal nie skorzystać.

Ho, ho, ho.

Foto: Getty Images

3 myśli w temacie “Oczekiwania vs. rzeczywistość – Christmas Edition

  1. Zrobiłaś mi dzień tym wpisem 🙂 czuję że nie jestem sama. Właśnie leżę gruba jak balon (ósmy miesiąc ciąży), moja dziecina przeżywa bunt dwulatka i aktualnie jedyną akceptowaną osobą jest tata- mama ma wyjść i zamknąć drzwi. Wyprawiłam oboje na spacer i odpoczywam. A Święta były niespodziewanie bardzo udane. Chyba z powodu braku jakichkolwiek oczekiwań.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: