I hop! do koperty

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…chociaż w sumie można by sobie nucić „Coooraz bliżej pensja, coraz bliżej pensja…”. (Zapewne tak o twojej wypłacie zacierając ręce, śpiewają wszyscy, dla których grudzień to czas pełnego portfela). Nie bez powodu wzięło mnie na temat świąteczny. Wszak końcówka listopada, błoto za oknem, aura iście magiczna.  Ale co by nie przeklinać rzeczywistości, wsiadam do auta, odpalam standardowo, jak przez cały grudzień naprzemiennie Franka Sinatre albo Michael’a Bublé. Czymże święta bez nich? Poza szlagierami jak Last Christmas, czy Mariah Carey ktoś musi odpowiadać za nastrój, prawda?

Z rogalem od ucha do ucha, brakuje mi tylko mikołajowej czapki wbijam do świątyni rozpusty – drogeria z jakimś jakby jeleniem, czy reniferem w logo (to znak! Muusisz tam wejść!). Jakby znudzona przechadzam się między sklepowymi alejkami wrzucając do koszyka tylko-potrzebne-rzeczy. Wrzucam, wrzucam, nie patrzę co. W takich miejscach zapominam jak się nazywam i na co mi utwardzacz do hybryd skoro nie maluję paznokci? Ale biorę, taka promocja się nie powtórzy. A nuż może kiedyś zrobie te hybrydę? Jeśli nie ja to może córka, za 15 lat.

W tym, jakże radosnym amoku docieram do alejki ze świątecznymi ozdobami. Logiczne, prawda? Ozdoby świąteczne pośród kremów i odświeżaczy powietrza. Idę w to lekko! Bałwanki, bombki, gwiazdki i pierdyliard innych pstrokatych ozdób, ale patrzę. Może akurat trafi się jakaś perełka. I nagle mam, trafiło mnie. Jak grom z jasnego nieba. Stoję oniemiała, jakby mi jakiś 20-letni diesel zadymił prosto w twarz. I widzę to:

ŚWIĄTECZNE KOPERTY NA PIENIĄDZE.

Autentyk.

Myślę sobie – serio? Jakim trzeba być leniem i ignorantem dając bliskim na święta piękną kopertę na pieniądze? I nie miejmy tutaj złudzeń – to nie są koperty dla dorosłych. Ci najczęściej i tak wiedzą czym nawzajem się obdarować, nawet jeśli to tylko drobiazg, gest.

Te śliczne, ozdobne, obsypane brokatem aż do porzygu koperty – są celowane do dzieci. Masz tutaj rodzicu/dziadku/ciociu gotowy produkt idealny. Prezent marzeń. Wrzucisz do kopertki trochę PLN, albo innych bitcoinów i sprawa załatwiona. Problem z głowy, dzieci zadowolone, kupią sobie co zechcą.

Ale czy na tym polega magia świąt?

Pamiętam z dzieciństwa tę szaloną ekscytację, gdy wyczekiwałam Aniołka (tak, w moich stronach na święta prezentami obsypywał Aniołek). Stałam długo przy choince, żeby go nie przegapić. Przecież musi jakoś wejść! I w tej sekundzie na chwilę wołała mnie mama. Koniecznie chciała, bym w czymś jej pomogła. Po minucie wracam do pokoju, a pod choinką już coś na mnie czeka. Chciałabym, żeby każde dziecko mogło doświadczyć takiej radości. Kwintesencja szczęścia i błogiej nieświadomości.

– Mamo ! Zobacz, Aniołek był akurat gdy Ci pomagałam!

Teraz widzę, to właśnie z perspektywy mamy. Doświadczam tej magii z drugiej strony. Teraz to ja „czaruję”.

Ale wróćmy do 2020. Podróże dekady wstecz bywają męczące. Jesteśmy więc w 2020, grudzień. I próbuje sobie wyobrazić twarze tych dzieciaczków, które znajdują pod choinką kopertę z pieniędzmi. Nieważne, kto ją przyniósł; Aniołek, Dziadek Mróz, czy inny brodacz z nadwagą w czerwonej czapie.

Widzicie to? Bo ja nie. Nie dość, że taki „prezent” świadczy tylko o tym jak powierzchownie znamy naszych bliskich, ale dla dzieci może być to małym końcem świata. Oczami wyobraźni próbuję postawić się w takiej sytuacji. Mam te, niech będzie 5 lat, i zamiast wymarzonej lalki/samochodu/klocków dostaję kopertę z pieniędzmi. I co ja mam z nią zrobić? Powiesić te pieniądze na choince? Zatopić w barszczu zamiast uszek?

Dorośli są inni. Nie bez przyczyny piszę o nich w 3 osobie. Niektórzy są do bólu pragmatyczni, odarci z empatii, nie mówiąc o tym, by mogli wierzyć w spełnianie marzeń, w odrobinę magii.

Nie psujmy sobie Świąt. Nie psujmy ich dzieciom. Możemy wierzyć w Święta lub nie, możemy śmiać się z przedświatecznego fioła albo dać się porwać kompulsywnie wykupując wszystkie czekoladowe mikołąje.

Ale nie niszczmy resztek magii i czarów, w które tak bogaty jest dziecięcy świat.

Wiem, że nie wszyscy mają dzieci, i nie wszystko się wokół nich kręci. Ale chciałabym wierzyć, że jest w nas chociaż tyle dobra, żeby nie psuć tego co wyjątkowe. Każdy z nas chciałby choć raz na jakiś czas doświadczyć odrobiny magii, prawda ?

4 myśli w temacie “I hop! do koperty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: